oraz inne związane z tym tematem głupoty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prosto z Kina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prosto z Kina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 listopada 2013

Prosto z Kina: Grawitacja (Gravity)

Zabawna sprawa: ostatni raz w krakowskim IMAXie byłam wiele lat temu, na filmie o stacji kosmicznej. I powróciłam do tego kina właśnie teraz, by zobaczyć produkcję, której akcja także dzieje się na okołoziemskiej orbicie.

Wszyscy mi mówili, że Grawitację trzeba koniecznie zobaczyć w IMAXie, bo tylko tam można naprawdę poczuć moc tego dzieła. I mieli rację. Bo chyba jeszcze nigdy wcześniej nie widziałam filmu, który odczułabym niemalże wszystkimi zmysłami, i który przy okazji tak bardzo przemówił by do mnie, za sprawą treści. Z powyższych względów, dzisiejsza notka raczej nie będzie typowymi, grafomańskimi rozważaniami na temat tego, jak spisali się aktorzy i reżyser, ale próbą zdefiniowania uczuć, które towarzyszyły mi podczas oglądania tego filmu.

środa, 28 sierpnia 2013

Prosto z Kina: Elysium (Elizjum)

„Przekleństwo drugiego filmu” - nie wiem, czy tak się coś takiego fachowo nazywa, ale wᅠdzisiejszym wpisie będę używać właśnie tego zwrotu. Pewnie wiecie, oᅠco chodzi, ale żeby nie było niedomówień, wyjaśnię. Debiuty reżyserskie bywają różne: raz lepsze, raz gorsze. Czasem trafi się jednak twórca, którego pierwszy film będzie czymś, co przykuje uwagę wszystkich. Dziełem nietuzinkowym, zrywającym zᅠdotychczasowymi schematami, powalającym na kolana iᅠtak dalej. Aᅠgdy młody reżyser, po zebraniu wszystkich pochwał, nagród oraz gratulacji, ogłosi, że rozpoczyna kręcenie swojego drugiego dzieła, cały świat zacznie trzymać za niego kciuki iᅠkibicować mu, aᅠjego nowy film staje się najbardziej wyczekiwaną premierą roku. Oczekiwania są bardzo duże, no bo skoro debiutanckie dzieło było super, to to drugie, kręcone za większe pieniądze iᅠpowstające przy wsparciu wielkich wytwórni filmowych powinno być dużo lepsze, prawda? Aᅠpotem zaczyna działać przekleństwo drugiego filmu. Nowy obraz młodego reżysera wcale nie jest produkcją złą, ale niestety okazuje się być dużo gorszy od debiutu. Iᅠto powoduje wielkie rozczarowanie.

Kiedy więc Neill Blomkamp, po swoim fantastycznym debiucie, Dystrykcie 9, zaczął tworzyć następny film, zᅠcałych sił kibicowałam mu, by nie dopadło go przekleństwo drugiego filmu. By jego nowe dzieło było co najmniej tak samo dobre, jak Dystrykt 9, aᅠnawet odrobinę lepsze. Aᅠponieważ dodatkowo była to produkcja, wᅠktórej miał pojawić się William Fichtner - kciuki za Elysium trzymałam podwójnie.

Wiadome więc, że po dwóch latach wyczekiwania (tyle czasu minęło od chwili, gdy przeczytałam pierwszy news oᅠfilmie), tak szybko, jak to tylko było możliwe, wybrałam się do kina by sprawdzić, czy wszystkie te dobre myśli, które wysyłałam wᅠstronę Blomkampa, zadziałały.

czwartek, 18 lipca 2013

Prosto z Kina: Lone Ranger

Wczoraj byłam na pokazie przedpremierowym. Więc pora napisać recenzję pierwszego tegorocznego, wakacyjnego hicioru z Williamem Fichtnerem w roli drugoplanowej! Ale spokojnie, Billem będę zachwycać się na końcu. A wcześniej napiszę o samym Samotnym Jeźdźcu (polskiemu przekładowi tytułu The Lone Ranger poświęciłam cały wpis na blogu i to wystarczy, więcej tego tłumaczenia na Dyrdymałach przytaczać nie będę).

wtorek, 29 stycznia 2013

Prosto z Kina: Życie Pi (Life of Pi)

Przed wybraniem się do kina, przeczytałam książkę. Powieść naprawdę bardzo mi się spodobała. Ale paradoksalnie, to właśnie okazało się być problemem. Bo film obejrzałam przez pryzmat wcześniejszej lektury. I teraz zachodzę w głowę, czy odebrałabym tą produkcję inaczej, gdybym nie znała jej papierowego pierwowzoru. Bo choć Życie Pi nie jest dziełem złym, to jednak wydaje mi się, że do książki mu naprawdę sporo brakuje.

sobota, 12 stycznia 2013

Prosto z Kina: Argo

Najlepsze historie pisze samo życie. To prawda, ale jest w tym jeden haczyk. Mianowicie takie historie trzeba umieć ponownie opowiedzieć w taki sposób, by osoba, która już wie, jak wszystko się skończy, dalej była zainteresowana tym, co mamy jej do powiedzenia. I wsłuchiwała się w naszą opowieść z niesłabnącym zaciekawieniem, do ostatniej chwili.

Przez większość lat mojej edukacji (przy czym, co ważne: były tutaj wyjątki od reguły), moi nauczyciele historii przykładali większą wagę do sposobu budowy piramid oraz genealogii Piastów polskich niż do wydarzeń, które miały miejsce w XX wieku. Z tego też powodu na temat rewolucji w Iranie nie wiem zbyt wiele. Ale wystarczyło jedno nieopatrzne zerknięcie na opis filmu Argo, bym dowiedziała się, że historia w nim opowiedziana skończy się happy endem. Jednakże, pomimo znajomości spoilerów - dawno już nie oglądałam czegoś, co trzymałoby mnie w aż takim napięciu, niemal do ostatniej minuty.

środa, 25 lipca 2012

Prosto z Kina: Wrong

Kino studyjne, trzy rzędy foteli po dziesięć miejsc i niewielki ekran. Przyzwyczajona do obszernych sal w multikinie poczułam klaustrofobię. Ale zacisnęłam zęby - od prawie roku czekałam na ten film, więc zniosłabym wszelkie niewygody, byle go obejrzeć. Zwłaszcza teraz, gdy wybrałam się na pokaz przedpremierowy.

A gdy już zgasły światła, zadziałała magia kina. Nie przeszkadzał mi ani nieco zamazany i poszarpany obraz na ekranie, ani trzeszczenie dobywające się z głośników. Bo Wrong został nakręcony z myślą o takich właśnie małych, studyjnych salach. I wyświetlony w wielkim kinopleksie prawdopodobnie straciłby swój nastrój.

wtorek, 26 czerwca 2012

Prosto z Kina: Merida Waleczna (Brave)

Disney'owi należą się duże brawa za przeprowadzenie naprawdę świetnej kampanii promocyjnej związanej z tym filmem. Wypuszczane co jakiś czas zwiastuny i fragmenty filmu sprawiły, że niemal natychmiast polubiłam zarówno rudowłosą Meridę, jak i resztę jej rodzinki.

Potem jednak Disney popsuł wszystko decydując, by w Europie (ze względu na Igrzyska w Londynie, ech), premiera filmu będzie miała miejsce niemal dwa miesiące później, niż w innych zakątkach świata. To opóźnienie nie ominęło oczywiście Polski.

Postanowiłam więc pokazać Disney'owi środkowy palec i obejrzałam piracką wersję filmu, gdy tylko ta pojawiła się w sieci. Z tego też powodu dzisiejsze wydanie Prosto z Kina jest trochę oszukane, ale kurcze, nie utworzę na blogu osobnej kategorii wpisów, zatytułowanej „prosto z torrenta”.

piątek, 11 maja 2012

Prosto z Kina: The Avengers

No i stało się - Avengersi wylądowali na dużym ekranie. Bilet do mojego ulubionego kina kupiłam już w środę, bojąc się, że dziś, na seansie odbywającym się w godzinach szczytu zjawi się tłum ludzi. I mocno się zdziwiłam, bo sala była prawie pusta. Ale to dobrze, bo z tego, co udało mi się usłyszeć - na film przyszli głównie prawdziwi fani Tony'ego Starka, Kapitana Ameryki, Hulka, Thora i Lokiego. Poza tym nie lubię gdy jest tłok, więc mi osobiście taka niska frekwencja bardzo odpowiadała. Obstawiam jednak, że jutro kina powinny być już pełne.

Dzisiejszy wpis będzie bez spoilerów, gdyż nie chcę wam popsuć zabawy, jeśli wybieracie się do kina. Aha, jeszcze jedno - jest godzina 21:43, ciekawe czy zdążę spisać wszystko przed północą. Czas start!

niedziela, 15 stycznia 2012

Prosto z Kina: War Horse (Czas Wojny)

Reżyseria - Steven Spielberg, scenariusz - Richard Curtis, zdjęcia - Janusz Kamiński, muzyka - John Williams. Na pierwszy rzut oka te nazwiska powinny gwarantować dobry film. Jednak nauczona doświadczeniami ostatnich lat, po obejrzeniu kilku filmów, które okazały się niewypałami, mimo iż tworzyli je wybitni ludzie - bałam się, że War Horse także będzie klapą (będę używać angielskiego tytułu filmu, ponieważ polski nijak mi nie pasuje).

Szczęśliwie okazało się, że w tym przypadku nazwiska twórców naprawdę świadczyły o jakości ich dzieła. Najbardziej martwiłam się o Spielberga, ale facet udowodnił mi, że wciąż zasługuje na miano genialnego reżysera.

piątek, 6 stycznia 2012

Prosto z Kina: Sherlock Holmes - Gra Cieni

Moja koleżanka miała okazję zobaczyć drugą odsłonę przygód Sherlocka Holmesa na przedpremierowym pokazie Sylwestrowym. Kiedy później zapytałam ją, czy może mi jednym zdaniem, bez spoilerowania powiedzieć, czy film był równie dobry, jak pierwsza część, odpowiedziała: "tak był tak samo fajny, a najlepszy był kucyk".

Ja Sherlocka Holmesa - Grę Cieni zobaczyłam wczoraj i dziś napiszę wam o niej również bez spoilerów.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...